sábado, 10 de julio de 2021

Tuptuś i Kraina Tęczynek

Któregoś dnia ślimak Tuptuś postanowił powędrować do Krainy Tęczynek. Bardzo chciał zobaczyć to miejsce, gdyż słyszał o nim wiele niezwykłych opowieści. Potrzebował jednak rady swoich leśnych przyjaciół , ponieważ nie wiedział, jak tam trafić .

-Może sowa będzie wiedziała jak mi pomóc?-

Popełzal do starego dębu, gdzie sowa smacznie chrapała po bardzo pracowitej nocy.

-Droga sowo- krzyknął Tuptuś - przepraszam za tą niezapowiedzianą poranną wizytę, ale potrzebuję Twojej rady!-

-Słucham Tuptusiu-odpowiedziała pani sowa przecierając skrzydłami zaspane oczy.

-Chciałbym dostać się do Krainy Tęczynek. Jak mam to zrobić?-

-Hmm, wydaje mi się Tuptusiu, że najlepszym sposobem byłoby przefrunięcie na drugą stronę. Musisz kierować się w stronę wierzb kłaniających się rzece. Za nimi, według dawnych legend, znajduje się przejście do krainy, którą pragniesz odkryć.-

-Dziękuję za wskazanie mi drogi! Obawiam się jednak, że nie będę mógl się przedostać w ten sposób, ponieważ nie mam skrzydeł.-

-To prawda!- zmartwiła się pani sowa- Nie znam jednak innej metody...Być może nasz sąsiad zając miałby inny pomysł?-

Tuptuś, pragnący za wszelką cenę dotrzeć do celu, postanowił odwiedzić Hopsa. Po krótkim spacerze dotarł do jego nory. Zając był właśnie w trakcie porannego rytuału skoków przez grządki.

-Witam Hopsie-rzekł Tuptuś.-

-Dzień dobry Tuptusiu, co za miła niespodzianka. Co Cię do mnie sprowadza?-

-Wybieram się do Krainy Tęczynek, ale nie wiem, jak mogę się dostać na drugi brzeg rzeki.-

-To wspaniały pomysł chłopcze. Sprawa jest prosta. Wystarczy się dobrze rozbiec i mocno odbić od ziemi zaraz przy brzegu. Jeden sus i będziesz prawie na miejscu.-

-Ale jak tu się rozbiec, kiedy nie mam nóżek?- westchnął Tuptuś.-

-Karamba, nie znam innego sposobu na osiągnięcie celu! Być może jednak doświadczony podróżnik rzeczny, Świstak, będzie mógł Ci jakoś pomóc.-

-W takim razie zapytam Świstaka- odpowiedział Tuptuś ponownie ruszając w drogę.-

Docierając do brzegu rzeki napotkał Świstaka budującego tratwę na jego długie, rzeczne wyprawy.

-Świstaku!- zawołał ślimak.-

Ten z zaskoczenia dał nura pod wodę. Tuptuś zbliżył się do trzcin, po czym krzyknął:

-Potrzebuję rady! Nie wiem jak dostać się do Krainy Tęczynek!-

Świstak powoli wynurzył się z wody i odparł:

-Wskakuj do wody mój drogi. Kilka machnięć ogonkiem i łapami i będziesz na miejscu.-

-Och Świstaku, nie mam ogonka ani łapek! Jakże więc mogę przepłynąć rzekę?- 

-Do diaska, to prawda! Co by tu zrobić? Może dżdżownica Wierzgałka mogłaby Ci coś doradzić w tej sprawie? Mieszka tuż pod krzakiem borówkowym, kilka kroków stąd. Powodzenia! -krzyknął Świstak i ponownie zanurkował. 

Tuptuś nie dawał za wygraną. Ruszył dalej i chwilę później zobaczył drzewko borówek i Wierzgałkę robiącą slalomy między korzonkami krzewu.

-Wierzgalko, czy wiesz może jak dostać się do Krainy Tęczynek?-

-Pewnie! Wystarczy znaleźć kawałek miękkiej ziemi, przewiercić w niej dziurę łebkiem i kopiąc pod rzeką tunel przedostać się na jej drugi brzeg.-

Tuptuś podkurczył czułki.

-Nie dam rady wywiercić dziury. Ślimaki nie wiercą dziur w ziemi łebkami-powiedział zasmucony Tuptuś.-

-Co tu zrobić? Muszę znaleźć jakiś sposób na przejście przez rzekę!-

Słońce zaczynało zachodzić rzucając kilka ostatnich promyków w stronę rzeki. Jeden z nich musnął swym światłem rosnącą tuż przy brzegu pałkę, która koniuszkiem łodygi dotykała lilii wodnej.  Gałąź wierzby rosnącej na drugim brzegu sięgała białych płatków kwiatu.  Tuptuś powędrował wzrokiem w kierunku promienia, podszedł do trzciny, powoli zsunął się po niej na liść lilii, a z niego wspiął się na ugiętą gałąź drzewa.

Gdy jego leśni przyjaciele budzili się ze snu, a pani sowa wracała z nocnych łowów, Tuptuś docierał do celu swej wyprawy. 

No hay comentarios:

Publicar un comentario

Jeżyk samolub

Jak wiecie, kochane dzieci… Samoluby to bardzo, ale to bardzo niemiłe stworzenia. Gdy którego ś dnia  spacerowałam po lesie, podleciał do mn...