Jak wiecie, kochane dzieci…
Samoluby to bardzo, ale to bardzo niemiłe stworzenia. Gdy któregoś dnia spacerowałam po lesie, podleciał do mnie rudzik i opowiedział mi historię jeżyka samoluba. Jeżyk mieszkał w lesie wraz z wieloma innymi zwierzakami. Mimo to nie miał przyjaciół, gdyż był taki nieznośny, że odstraszał wszystkich, którzy się do niego zbliżali. Pewnego razu spotkał na ścieżce leśną wróżkę, a ta poprosiła go o pomoc:
-Jeżyku, bądź tak dobry i daj mi trochę swojego pożywienia. Nic dziś nie jadłam i jestem bardzo głodna.-
Jeżyk miał w swojej kryjówce kopkę pysznego jedzonka, nie chciał się nim jednak z nikim dzielić.
-Przykro mi, ale nie mogę się podzielić z Tobą moim jedzeniem. Mam zapas tylko dla siebie i jeśli dam Ci trochę, będę chodził z pustym brzuchem zanim nie nazbieram kolejnego stosiku.
- Jesteś bardzo niemiły! Należy Ci się nauczka!-pomyślała czarodziejka-. Odtąd za każdym razem, gdy będziesz samolubem, wypadnie Ci jedna igiełka- zaczarowała jeżyka i odeszła w milczeniu.
Nazajutrz spacerując po ścieżkach nieopodal swojej nory napotkał wiewiórkę, która wyglądała na bardzo zmartwioną. Nie miał ochoty na rozmowę z rudowłosą koleżanką, ale wiewiórka zbliżyła się w podskokach tak szybko, iż nie zdążył schować się pod jakieś drzewo, żeby uniknąć spotkania.
-Dzień dobry, jeżyku. Potrzebowałabym pomocy. Muszę zanieść żołędzie moim dzieciom, ale dziś bardzo bolą mnie łapki. Czy pomógłbyś mi przenieść żołędzie na Twoim grzbiecie?
-Wybacz, wiewiórko,ale nie mogę Ci użyczyć moich cennych pleców, są zbyt wrażliwe. Zapewne byłbym bardzo zmęczony, a zmęczony kiepsko śpię. Na pewno znajdziesz pomoc wśród naszych leśnych sąsiadów. Jest tu dużo silniejszych ode mnie zwierząt.-
Pierwsza igiełka jeżyka upadła na liście.
-Och, jeżyku…-westchnęła z przykrością wiewiórka, podniosła igiełkę, schowała pod swoim futerkiem i oddaliła się natychmiast w poszukiwaniu innego pomocnika.
Jeżyk był tak zajęty samym sobą, że nie zauważył zupełnie upadającej igiełki. Niczym nie zmartwiony kontynuował spacer. Po kilku chwilach zza drzewa wychylił się krecik.
-Jeżyku, pomóż mi, proszę. Zraniłem sobie nosek i nie mogę się wkopać z powrotem do mojego podziemnego tunelu. Czy przyniósłbyś mi trochę rozmarynu, abym mógl opatrzyć ranę?
-Spieszę się bardzo, krecie. Mam niestety mnóstwo spraw na głowie. Nie mogę pójść po rozmaryn, to zbyt czasochłonne.
Druga igiełka jeżyka upadła na mech. Krecik wziął igiełkę w łapki, odwrócił się i ponowił prośbę kierując się w stronę dobiegającego właśnie jelonka, który niezwłocznie pobiegł po leczniczą roślinę.
Jeżyk oddalil sie czym prędzej i nieświadomy utraty kolejnej igiełki powędrował dalej. Przebierając jeżykowymi nogami dotarł do nory zająca. Ten siedział zmartwiony tuż obok i gdy tylko zobaczył jeżyka, rzekł:
-Jeżyku, moją norę zalał deszcz. Cała jest mokra i ja od uszu po ogonek jestem przemoczony. Czy mógłbyś mnie do siebie przyjąć, póki mój domek i moje futerko się nie wysuszy?
-Nie dam rady, zającu. Moja jamka jest bardzo mała. W dwójkę byłoby nam bardzo niewygodnie. Jestem pewien, że znajdziesz lepsze legowisko wśród innych leśnych sąsiadów.
Trzecia igiełka upadła na ziemię.
-Oj, jeżyku…jęknął zając, podniósł igiełkę, schował za ucho i zasmucony poszedł szukać schronienia gdzie indziej.
Jeżyk wzruszył ramionami i beztrosko podreptał dalej. Mijały dni i tygodnie. Jeżyk był ciągle nieżyczliwy i gdy tylko miał okazję pokazać, jakim jest samolubem, robił to bez wahania. Tymczasem igiełki wypadały jedna po drugiej i wkrótce nie została mu już ani jedna. Niedługo potem zbliżył się do jeziora, które znajdowało się na samym środku lasu. Pochylił się nad wodą i krzyknął wystraszony tym, co ujrzał.
-Jeny! Co się stało z moimi igiełkami! Wszystkie wypadły! Bez igiełek nie będę miał się jak bronić, a w zimę będzie mi zimno!-
Zrobiło mu się bardzo smutno. Usiadł na brzegu i zaczął głośno szlochać. Jego łkanie usłyszały leśne zwierzęta. Powoli wszyscy zaczęli wychodzić ze swoich kryjówek, po czym zbliżyli się do jeżyka.
-Dlaczego płaczesz?-spytał niedźwiedź.
-Ach, niedźwiedziu, wstyd mi o tym mówić. Zgubiłem wszystkie moje igiełki. Byłem takim niemiłym sąsiadem, że teraz sam będę musiał poszukać mojego igiełkowego płaszcza. Jest mi bardzo smutno.
-Jeżyku, ja schowałem jedną z igiełek i chcę, żebyś ją przyjął z powrotem. Oto ona- powiedział niedźwiedź.
-Jeżyku, ja również mam jedną. Proszę, to dla Ciebie-odpowiedziała wiewiórka.
-A to igiełka, którą ja znalazłem-powiedział kret.
Wszystkie leśne zwierzęta podchodziły kolejno do jeżyka, aby zwrócić mu jego zgubę. Jeżyk dziękował z pochyloną ze wstydu głową, a jego oczy pełne były łez.
W mig odzyskał wszystkie igiełki, nie wiedział jednak, jak mógłby sprawić, by wróciły na swoje miejsce. Leśna wróżka, widząc jeżyka i jego leśnych sąsiadów bardzo się ucieszyła. Podfrunęła do igiełek i odwróciła zaklęcie. Wszystkie igiełki wróciły natychmiast na grzbiet jeżyka.
-Dziękuję wróżko, dziękuję Wam leśni przyjaciele. Bardzo źle się zachowałem, a Wy mimo to nie odwróciliście się ode mnie. Od tej pory zawsze, gdy będziecie potrzebować mojej pomocy, możecie na mnie liczyć.-
Rudzik powiedział mi, że od tegoż wydarzenia jeżyk stał się bardzo uczynny i zawsze chętnie spieszy z pomocą wszystkim leśnym przyjaciołom.
No hay comentarios:
Publicar un comentario